Wałeckie klimaty

Jest takie miasteczko gdzieś w zachodniopomorskim, o którym jeszcze nie wszyscy słyszeli. Wcale nie leży nad morzem, od stolicy województwa Szczecina dzieli je ponad 100 kilometrów i najłatwiej dookreśla się jego położenie jako „koło Piły”. Witamy w Wałczu.

Witamy w Wałczu

Wałcz to jedyne w swoim rodzaju takie miejsce na świecie. To piękne malownicze miasteczko położone jest wśród lasów między dwoma jeziorami: Zamkowym i Raduń. Dla panoramy miasta charakterystyczne są wieże dwóch kościołów – położonego „na górce” pod wezwaniem świętego Mikołaja i „na dołku” świętego Antoniego. Centralnym punktem jest Ratusz położony przy zrewitalizowanym rynku – Placu Wolności. Uroku dodają też zabytkowe budynki szkół – Ateny Wałeckie i Kolegium, Dwójka i Trójka. Warto zwrócić uwagę na rozsiane po mieście wille i kamienice. W okolicznych lasach odnaleźć można słynną Bukowinę, gdzie znajduje się Centralny Ośrodek Przygotowań Olimpijskich, wiszący most i trasa wokół jeziora, ale także liczne bunkry, będące pozostałością umocnień Wału Pomorskiego.

Cegielnia, bunkry i Zerwany Tor

Na Cegielni – terenie po kopalni piasku – znajduje się udostępniony dla zwiedzających bunkier zarządzany przez Grupę Warowną Cegielnia (więcej tutaj). W okolicy jest też kolejny zupełnie wyjątkowy obiekt, który został podkopany i odsłonięty w wyniku prac wydobywczych. Obecnie sprawia wrażenie „zawieszonego na skarpie”, można go obejrzeć z zewnątrz, ale nie da się go zwiedzić. A szkoda, bo był połączony tunelem z kolejnym niewielkim schronem. Jest to świetne miejsce na spacer, a wprost idealne na wycieczkę rowerową. Można dojechać wąską ścieżką do Zerwanego Toru, który prowadzi do Ostrowca. Po drodze mijamy jeziora Duży i Mały Chmiel z dzikimi plażami oraz stare wiadukty. Czyż można nie poczuć niedosytu, nie zaglądając w te zakątki?

Z planów nici

Jak już wspomniałam wcześniej tutaj miałam na ten pobyt pewien mały plan. Po raz pierwszy miałam do dyzpozycji auto i dwójkę dzieciaków na głowie. Chciałam trochę wykorzystać osiedle i place zabaw jako bezpieczne atrakcje, no ale pogoda przez pierwsze dwa dni była fatalna… W śródę wreszcie udało się zrobić pierwszy porządny spacer. Czwartek był dniem modelowym, a w piątek pojechaliśmy nad morze. Nie ukrywam, że trochę się zmęczyłam, bo obie dziewczynki na nowym gruncie bardzo były absorbujące i przylepione do mamy. Nie udało mi się zobaczyć tych miejsc, które się zmieniły i pojawiły niedawno jak Promenada Gwiazd Sportu, zabrakło też wyprawy na lody… Jednym słowem nie pozostaje nic innego jak zaplanować kolejne wakacje w Wałczu.

Dolne Miasto

Udało się nam jednak troszeczkę popatrzeć na te piękne widoki dookoła. Sporo czasu spędziliśmy na Dolnym Mieście i placach zabawach, zwłaszcza na tym koło „12” i szkoły. Zabrałam też dziewczyny na łąkę. Osiedle leży blisko jeziora i akurat za blokiem rodziców jest jeszcze dosyć duży niezagospodarowany teren nad brzegiem z waską ścieżką, z zaroślami i drzewami, z prześwitującym jeziorem. Wędkarze spokojnie mogą łowić ryby na pomostach, a mieszkańcy mają gdzie wyjść na spacer z psem. Przez te wszystkie lata przyroda się rozhulała, niedługo pewnie jak zawsze zakwitnie fioletowy łubin. Dziko i trochę strasznie, trudno przejechać wózkiem, ale wyprawa od razu nabrała niepowtarzalnego klimatu. A przecież byłyśmy tylko za blokiem.

Nad Jeziorem Zamkowym

Poszłyśmy też na spacer nad jezioro, codzienną trasą mieszkańców wiodącą „do miasta”, do szkoły i pracy.  Tam Zosia jadąc na hulajnodze musiała uważać na mijające nas rowery. Nakarmiłyśmy leniwe kaczki i łabędzie, obejrzałyśmy starą łódkę z kierownicą, popatrzyłyśmy na koszenie trawy. Zajrzałyśmy do kościoła Kapucynów, ale niestety z daleka słabo było widać słynny obraz świętego Antoniego, bliski szczególnie rodzinom pochodzącym z Korca. Próbowałyśmy szukać zamku, w końcu gdzieś w pobliżu sądu powinny być jego ślady. Była to świetna zabawa dla naszego coraz większego przedszkolaka. Zwłaszcza, że niedaleko stał porządny mur z czerwonej cegły. Uznałyśmy, że do poszukiwań przydaliby się jacyś ambitni archeolodzy. Zawsze nurtowały mnie pytania: gdzie stał zamek? i jak wyglądał? Niestety popadł w ruinę tak dawno, że do dziś niewiele wiadomo na jego temat.

W  mieście

W mieście dało się poczuć specyficzny rytm załatwiania różnych spraw i robienia zakupów. W podkowie na przeciwko Orionu tryskała mała fontana. Niby wiele się nie zmienia, ale nic już nie jest takie jak kiedyś… Zamiast Piasta i rogali z czekoladą, pizzeria, w miejscu obuwniczego księgarnia, w Orionie Rossmann, CCC i Stokrotka. Na szczęście koło budki nadal stoją zabawki na monetę jak za moich czasów. Uff 😀 Zosia nie zdążyła się dobrze przyjrzeć. Pojeździłyśmy też autem to tu, to tam, między innymi zobaczyłyśmy małe królestwo mojej mamy – czyli jej działkę. Za krótko, byłyśmy za krótko. Kiedy zdążyłyśy się już zaklimatyzować, trzeba było jechać dalej.

Warto wracać do Wałcza

Myślę, że niedługo znowu wrócimy na dłużej. Nie mamy już tak daleko. Mamy coraz bliżej, bo ostatnio dojechałam do Wałcza jako kierowca. Poza tym w Wałczu będzie się tyle działo… Z wybranych imprez warto zapamiętać o czerwcowej Antoniadzie (12.06), Jarmarku Stefana Batorego (od 25.06) oraz Pikniku Militarnym Saperskim (26.06),a także o nowej inicjatywie czyli Festiwalu Dwóch Jezior (09-10.07), więcej tutaj.

Reklamy

2 myśli na temat “Wałeckie klimaty

Dodaj własny

  1. Nie powiem, wkrada się melancholia 😉
    ps.Mam nadzieję, że przy następnej Waszej wizycie uskutecznimy wspólne spotkanie 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: